Strona główna

all of my love


próbuję zebrać myśli, ale jakoś nie mogę, więc z góry uprzedzam, że będzie bardzo nieskładnie i chaotycznie.

16 dni. wydawało się tak dużo. myślałam nawet, że nie dam rady tak długo. ale zleciało tak szybko. niewyobrażalnie szybko. wszystkiego napewno nie napiszę, bo części już nie pamiętam, a inną część chce zostawić tylko dla siebie, głęboko w sobie.

na początku lekkie rozczarowanie. co to za łączka? trawa pod kolana i rozpadające się namioty. tragedia. ale po trzech dniach ciężkiej pracy stworzyliśmy sobie tam piękny dom. nie tylko z drewna, gwoździ, sznurków, ale z nas samych.

było kilka dni tematycznych. przebieraliśmy się w ciuchy z lat 30'tych, kadra udawała gestapo i 'bawiliśmy się w wojne'. nigdy nie zapomne jak obiłam sobie dupe podczas 'padniiiiij!!!' albo jak Marta biegała i udawała, że sprzedaje jajka, żeby się nie dać Niemcom, albo tych wszystkich męczących gier, ciekania po całej stanicy w 30'sto stopniowym upale. ale najważniejsze to działać zespołowo, tudzież patrolowo :)

synchronicznego załatwiania potrzeb w toi toi'ach nie zapomne. gdzie idziesz? łan party czy tu party? i tych czyściochów co pewnie do tej pory nie są podłaczone. i mycia zębów w strumieniu, i wodospadu, po którym znika celulit. i tekstu Madala 'mamo, nie ma wody'. przez cały obóz pod prysznicem myliśmy się trzy albo cztery razy, bo dokładnie już nie pamiętam. ale jak śmierdzieliśmy to wszyscy, cala 40'stka, więc nie było źle ;)

porządków codziennych tez nie zapomne. ustawiania śmierdzących butów na półeczce. maseczek i pilingów Olki w chwili kiedy wszyscy się śpieszą i sprzątają. wszystkich apeli. porannych kregów i wyrazów naszych twarzy, tak niewyspanych i zblazowanych. 'dzień dobry' o świcie i 'dobranoc' o zmroku :)

wszystkich zlew namiotowych naszych. conocnego lunatykowania Oliwki, stękania i majaczenia Olki, Martusi 'mamooo, zabierz mnie stąd!' Liwkowego 'a mnie to tam obojętnie, w sumie to już nie ważne' i tego, że Justyna lubi pić krew. mojego agresora w nocy kiedy spięłyśmy się z Martusią śpiworami i spałyśmy na jednej pryczy :D nigdy więcej, powtarzam, nigdy więcej! :P

wart nocnych. bożeee... jakie to człowiek ma schizy na warcie. ludzka fantazja jest nieograniczona po prostu. początkowo się bałam, przyznaję się bez bicia. ale z każdą wartą już co raz mniej :]

sauny na stołówce i 'jest smak? gdzie?' wszyscy którzy to jedli wiedzą, że smaku? nie ma! :P

Krotoszyna oczywiście za nic nie zapomne :) bo Krotoszyn ma 2,5 minuty, żeby się umyć i jest ich ponad sto :D i mają u siebie spedalone pseudo blond emo, które się ciągle gapiło na mnie i na Bambo. ogniska integracyjnego z nimi również nie da się zapomnieć. i naszego improwizowanego show śpiewano-tańczonego, prawda Bambo? :) dziękuję Ci jeszcze raz =* i tego, że jak Krotoszyn nas chciał dwa razy podejść to robili to zawsze na moich wartach.

a teraz hit obozu. podczas pewnej wędrówki pewny patrol zauważył pewną panią, wątłą, małą, chyrlawą babcię, która jechała na małym składaczku bez chamulców z górki krzycząc: chyćta mnie, chyćta mnie, jezus maria ja sie zabije! :) :) :)

a tak a propo wędrówek, nie da się zapomnieć widoków z pierwszej wędrówki na Halę Boracza. i tej ulgi kiedy się usiadło w schronisku =)

i wreszcze rzecz, której na pewno nie zapomne, czyli nasze zwycięstwo. nie chodzi o te nagrody, które dostałyśmy, ale o fakt, że potrafiłyśmy się zgrać i wspólnie coś zdziałać. jestem z nas dumna i pewna, że było warto. było warto poświęcać siebie dla dobra partolu, zastępu. =)

posumowując. było cudownie. zyskałam mnóstwo wspaniałych osób. nigdy nie zapomne chwil, gdy wyłam jak dziecko, a Wy co raz mocniej ściskaliście moje dłonie w kręgu. ten obóz dużo mnie nauczył, tak właściwie nauczył mnie wszystkiego.

noc w Millówce, noc w Milówce, najdziwniejsza jaką znam.
noc w Milówce, noc w Milówce, dobrze, że nie jestem sam.

jestem wdzięczna wszystkim, jednak najbardziej dziękuję Darii, Martusi, Frycie, Dominikowi, Krulikowi, Bamboszowi, Ernestowi, Milenie, Sandrze, Tomkowi. =* :)

czytając to pewnie myślicie, że nie napisałam najważniejszego, ale to właśnie chce zachować dla siebie.

amen.



green-eye 2007-07-30 19:46:31
skomentuj (17)